Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Słychać go było, jak po młodym życie
Biegł coraz śpieszniej - ciepły deszcz majowy,
Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy
Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie.


Pyląc, uderzał w piach drogi spróchniały,
Poszperał w krzaku, co lśniąc się kołysze,
Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały
I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę.


Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku
Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita,
Poprzerywana i niecałkowita,
Jakby się śniła zmrużonemu oku.


Aż luźne znikąd jednocząc migoty,
nagłą zawisa ponad światem bramą,
By ci przypomnieć, że zawsze tak samo
Trwasz w każdym miejscu u wnijścia tęsknoty.


By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą,
Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze,
Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą,
Co się za tobą nie zamknęła jeszcze.


Idź w mrok po senną strawę, zgłodniały tułaczu!
Cień każdy i mgła każda mogą ci się przydać...
Lecz co znaczy łza w oku, gdy nie słychać płaczu?
I co znaczy ten wszechświat, gdy Boga nie widać?

O, wszyscy, wszyscy przyjdźcie w trwodze i bezładzie!
Niech was będzie tak dużo, tak nieprzeliczenie,
Bym się duchem zagubił w waszych snów gromadzie
I bym nie mógł rozróżnić, gdzie wy, a gdzie cienie?

Twarzy, zewsząd zjawionych jak najwięcej twarzy!
I dłoni - i tej widnej na przestrzał ulicy!...
Wszystko dzisiaj się skończy, nic się już nie zdarzy -
I nie ma już od dawna żadnej tajemnicy!...

Trzeba zejść się gromadnie, byle nie odwlekać...
I pomówić o wszystkim... I przedsięwziąć kroki...
I odtąd nic już nie mieć i na nic nie czekać -
I co prędzej - na oślep iść w smutek głęboki!


Kiedy nedzarz umiera, a smierc swoje proso
Sypie mu na przynete, by w trumne szedl boso,
Rodzina z swej ofiarnej rozpaczy korzysta,
By go obuc na wiecznosc, bo zbyt jest ciernista -
I grosz trwoniac ostatni dla nog niedolegi,
Zdobywa buty z l/yka, tak zwane trupiegi.
A gdy go juz wystroi w te zbytki zebracze,
Wowczas dopiero widzi, ze nedzarz - i placze!

Ja - poeta, co z nedzy chcialem sie wymigac,
Aby spiewac bez troski i wiecznosc rozstrzygac,
Gdy mnie w noc okradziono, drwie z ziemskiej mitregi,
Bo wiem, ze tam - w zaswiatach mam nowe trupiegi!
Dar kochanki czy wrogow chytra zapomoga? -
Wszystko jedno! W trupiegach pobiegne do Boga!
I bede sie chelpliwie przechadzal w zaswiecie,
Wlasnie tam i z powrotem po oblokow grzbiecie,
I raz jeszcze - i nieraz - do trzeciego razu,
Nie szczedzac oczom Boga moich stop pokazu!
A jesli Bog, cudaczna urazony pycha,
Wzgardzi mna, jak nicoscia, obuta zbyt licho,
Ja - gniewny, nim sie duch moj z prochem utozsami,
Bede tupal na Niego tymi trupiegami!